Zakład Psychiatryczny w Owińskach

Opuszczony szpital psychiatryczny w Owińskach pod Poznaniem – Zakład Psychiatryczny w Owińskach (niem. Provinzial-Irren-Heilanstalt zu Owinsk)

Opuszczony szpi­tal psy­chia­trycz­ny w Owiń­skach to najbardziej znany i rozpoznawalny obiekt w okolicach Poznania. Nazwa kojarzy się każdemu fanowi urb-ex’u ale także (niestety) każdemu nastolatkowi. Szpital ten budzi ogrom­ne za­in­te­re­so­wa­nie szczególnie ze wzglę­du na swoją cie­ka­wą i mroczną hi­storię. Mimo, że nie znajdzie się tu żadnych przedmiotów świad­czą­cych o daw­nej dzia­łal­no­ści szpi­ta­la to mimo wszystko ma on nie­po­wta­rzal­ny kli­mat i jest wart od­wie­dzin. Mroczny klimat budynków stojących w pewnym oddaleniu od drogi, otoczonych drzewami w połączeniu w mroczną historią tworzą mieszankę pozwalającą zachęcić do odwiedzin każdego miłośnika opuszczonych miejsc. Stan obiek­tu jak to zazwyczaj bywa z opuszczonymi z roku na rok jest coraz gorszy. Na ewentualny remont nie ma raczej szans bo zapewne wy­ma­ga kolosalnych na­kła­dów fi­nan­so­wych. Nie wiam też jaki jest status prawny tego obiektu i kto ewentualnie miałby się pokusić o odrestaurowanie szpitala.

opuszczonz_sypital_psychiatryczny_w_owinskach_14 Jedno z pomieszczeń szpitala w Owińskach

Historia

W roku 1838 w Owińskach pod Poznaniem został założony publiczny zakład dla chorych psychicznie. Działał nieprzerwanie do II Wojny Światowej. Jego pierwszym dyrektorem został Friedrich Wilhelm Christian Beschorner, a po nim funkcję tą objął Karl Wilhelm Werner. Po roku 1920 pierwszym dyrektorem był Stanisław Górny (1886–1934), a po nim funkcję przejął Marcin Zieliński. Zakład w Owińskach był do roku 1920 jedynym publicznym zakładem dla całej Prowincji Poznańskiej a także jednym z najlepiej urządzonych w Niemczech. Pytanie czy jest dla Owińska powód do dumy? ;)

W roku 1880 obiekt został rozbudowany a prace nadzorował Heinrich Laehr. Szpital dysponował 750 łóżkami (według stanu na 1911 rok ).  Plany dotyczące szpitala zakładały aby pod koniec lat 30 zreorganizować ośrodek i przekształcić go z detencyjnego w ośrodek o charakterze naukowo-leczniczym. Miał też być zapleczem Polskiego Instytutu Badań Dziedziczności.

Druga Wojna Światowa pokrzyżowała te plany. Wszyscy pacjenci szpitala a było to około 1100 chorych zostali zamordowani w ramach akcji T4. Setka pacjentów pacjentów pochodzenia niemieckiego została przeniesiona do szpitala w Gnieźnie. Kolejne transporty z pozostałym 1000 pacjentów zostały wysłane w październiku i listopadzie 1939 roku do Fortu VII w Poznaniu, a następnie do lasu koło Obornik Wielkopolskich. Tym razem okupant chciał wypróbować nową metodę zabijania – gazy trujące a dokładniej tlenek węgla. Testowano tu także takie udoskonalenia jak gazowanie pacjentów podczas transportu. Wszystko to miało na celu doskonalenie i podniesienie efektywności uśmiercania ludzi.

Za przygotowanie i wykonanie akcji eksterminacji był bezpośrednio odpowiedzialny SS-Untersturmführer Herbert Lange i jego SS-Sonderkommando Lange.  Formacja Langa składała się z kilkunastu SS-manów i kilkudziesięciu żandarmów. Pierwszą akcję eutanazji SS-Sonderkommando Lange przeprowadziło w październiku 1939 roku na terenie Wojewódzkiego Zakładu Psychiatrycznego w Owińskach i w Forcie VII w Poznaniu.

Tak wspomina jedną z akcji były więzień Fortu VII – A. Gardziński: „Żelazne drzwi zamykano i wpuszczano gaz z butli. Po 8 minutach wołano więźniów. Ja sam byłem dwa razy wołany do wynoszenia i załadowania trupów do auta. Załadowałem po raz pierwszy około 50 zwłok m.in. zwłoki 8-letnich dzieci, kobiet i starców. Za drugim razem ładowania nie dokończyłem, ponieważ zemdlałem z przejęcia”

Niezwykle istotnym w tej akcji był fakt zastosowania pierwszej (testowej) komory gazowej, w celu masowego gazowania. W tym celu zaadaptowano jeden z bunkrów Fortu VII, do którego doprowadzono z butli leżących przy drzwiach tlenek węgla. Żelazne wrota zamykano stalowymi sztabami, a wszelkie otwory i szczeliny zaklejano gliną. We wnętrzu komory gazowej mieściło się około 50 osób. Zwłoki zamordowanych pensjonariuszy grupa więźniów Fortu VII musiała wyciągać z bunkra, inna zaś grupa zakopywała je w lesie koło Obornik.

W ten sposób w Forcie VII SS-Sonderkommando Lange zamordowało około 300 chorych. Resztę pacjentów z Owińsk zagazowano już bezpośrednio w pobliżu miejsca masowego pochówku. Przywożonych tu chorych ładowano do dużego, szczelnie zamkniętego samochodu przypominającego wóz meblowy, do którego rurą doprowadzano tlenek węgla z butli zamontowanej na zewnątrz samochodu. Ponad wszelką wątpliwość akcję tę należy uznać za pierwszą w historii eksterminację z użyciem samochodu komory gazowej. Ten śmiercionośny wehikuł został zaprojektowany i przygotowany na podwoziu zwyczajnej ciężarówki w warsztatach samochodowych Gestapo w Poznaniu.

Mordowanie gazem pacjentów szpitala w Owińskach dało początek masowemu mordowaniu chorych z innych szpitali psychiatrycznych i zakładów opiekuńczych, w końcu zaś w obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.

SS-Sonderkommando Lange po zgładzeniu około 1.100 chorych w Owińskach wymordowało także pacjentów szpitali w Kościanie, Gnieźnie, Kochanówce k. Łodzi i Warcie. Komando „wypożyczone” następnie przez dowódcę SS i policji w Prusach Wschodnich zabijało chorych z tamtego terenu (akcja w Działdowie), a w latach 1941-1944 było wykorzystywane do monstrualnej akcji zagłady ok. 250 tys. Żydów w obozie natychmiastowej zagłady w Chełmnie nad Nerem.

 galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem

(Zobacz naszą galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem)

Wątek ten został poruszony przez Jakuba Małeckiego w powieści „Przemytnik cudu”, jeden z wątków tej powieści wybiega do Owińsk, gdzie porusza tematykę wymordowania przez nazistow dzieci z tutejszego Zakładu Psychiatrycznego. Osoby chore były wy­wo­żo­ne do lasów obor­nic­kich, tam zo­sta­ły roz­strze­la­ne lub do Fortu VII, gdzie były ga­zo­wa­ne. Póź­niej szko­lo­no tu mło­dych adep­tów SS.  Takie akcje miały miejsce nie tylko w Owińskach, odbywały się także szpitaliach psychiatrycznych w Gnieźnie, w Kościanie, w Łodzi oraz w Gostyninie a także na Pomorzu w Świeciu nad Wisłą i Kocborowie w Starogardzie Gdańskim. Taki sam los spotykał pacjentów domów opieki, na przykład w domach w Bojanowie. Niemcami kierowały nie tylko względy ideologiczne, ale także czyste potrzeby praktyczne. Potrzebowali szpitali dla rannych żołnierzy, wyposażenia dla nowo otwartych szkół SS i innych instytucji.

Akcja T4 – or­ga­ni­zo­wa­ne w III Rze­szy ma­so­we mordy psy­chicz­nie i fi­zycz­nie upo­śle­dzo­nych dzie­ci i do­ro­słych oraz pa­cjen­tów szpi­ta­li psy­chia­trycz­nych i nie­zdol­nych już do pracy lub cho­rych więź­niów obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, które eu­fe­mi­stycz­nie okre­śla­no mia­nem „eu­ta­na­zji”.

Nazwa „T4” pochodzi od nazwy willi przy ulicy Tiergartenstraße 4 w Berlinie. W tym miejscu od 1940 roku planowano program morderstwa.

Od 1943 do stycznia 1945 na terenie zakładu znajdował się Arbeitslager Treskau. Podczas działań wojennych część kompleksu została zniszczona. Po roku 1952 aż do 1993 w ocalałych zabudowaniach po ich ka­pi­tal­nym re­mon­cie i ad­ap­ta­cji mieścił się Młodzieżowy Zakład Wychowawczy. W roku 1994 roku został on przeniesiony do no­wych bu­dyn­ków znaj­du­ją­cych się na te­re­nie Po­zna­nia.

Od 2006 roku kom­pleks bu­dyn­ków jest wła­sno­ścią po­znań­skiej Fun­da­cji Srebr­ne Lata. Fundacja działając w imię przybliżenia historii obiektu szerszemu gronu organizuje co pewien czas tak zwane drzwi otwarte kiedy można zwiedzić zabudowania opuszczonego szpitala.

Zapraszam do galerii zdjęć z Owińsk:

galeria zdjęć szpitala w Owińskach z listopada 2007
galeria zdjęć szpitala w Owińskach z marca 2008

oraz do przeczytania powiązanego tematycznie artykułu z Chełmna nad Nerem, tematem wspólnym jest w tym wypadku SS-Sonderkommando Lange.

Artykuł z dnia 27 kwietnia 2015

Obóz zagłady założony przez Niemców we wsi Chełmno nad Nerem

Chełmno, październik 2007

SS Sonderkommando Kulmhof, Vernichtungslager Kulmhof, Kulmhof an der Nehr – obóz zagłady założony przez Niemców we wsi Chełmno nad Nerem. Funkcjonował od jesieni 1941 roku do kwietnia 1943, oraz na krótko w 1944 roku. Kulmhof był przede wszystkim ośrodkiem zagłady dla ludności żydowskiej z wcielonego do III Rzeszy „Kraju Warty” (Wartheland). Tym niemniej kierowano tam również transporty romskie, rzadko inne. Kulmhof został założony jeszcze przed konferencją z Wannsee, która formalnie podjęła decyzję o eksterminacji ludności żydowskiej. Jest zatem wybitnym dowodem na to, że zagłada była dużo wcześniej wpisana w wizję polityki nazistowskiej. Konferencja w Wannsee stanowiła tylko uruchomienie na szeroką skalę machiny, której próby były wykonywane zawczasu. Decyzja o eksterminacji Żydów z Kraju Warty zapadła prawdopodobnie już w połowie roku 1941. Podobnie do obozów zagłady w Bełżcu lub w Treblince o lokalizacji zdecydowała sieć transportu i stosunkowe odludzie zalesionych terenów. Obóz został utworzony wyjątkowo szybko. Zagospodarowano istniejący pałac otoczony parkiem, wysiedlono okoliczną ludność i przejęto budynki mogące służyć celom obozowym (plebanię, remizę itp.). Transporty przybywały już od grudnia 1941, ofiary mordowano przez zagazowanie spalinami w ciężarówkach. Ciała wpierw grzebano w masowych fosach, które rozkopano latem 1942 roku, aby ciała spalić. Wówczas utworzono krematoria dla dalszych transportów. 7 kwietnia 1943 zaniechano dalszych mordów w tym miejscu, wysadzono zabudowania (w tym adaptowany dawny pałac) i krematoria. W okresie od kwietnia 1943 do czerwca 1944 obóz był nieczynny. Po przerwie zaczęły się znów pojawiać transporty z Łodzi. Obóz uruchomiono jeszcze w 1944 roku, w chwili przyspieszenia akcji zagłady przed przybyciem Armii Czerwonej. Obóz przestał istnieć w dniu 17 stycznia 1945 w przeddzień wkroczenia Armii Czerwonej. Komendantami obozu byli: Herbert Lange (1940-marzec 1942), Hans Bothmann (marzec 1942-marzec 1943) . W obozie pracowało stale około 120-130 SS-manów.

Ofiary gazu spalinowego Olbrzymia większość ludzi zwiezionych do Kulmhof mordowano natychmiast. Byli to przede wszystkim Żydzi (dzieci, dorośli, kobiety, starcy) z Kraju Warty. Znane są jednak przypadki innych transportów m.in. romskich, które często dzieliły los Żydów, przynajmniej w tej części Europy. Liczbę ofiar obozu trudno ustalić. W 1945 roku pojawiała się zupełnie nieprawdopodobna liczba 1 300 000. Większość badaczy przyjmuje liczby w granicach 150-250 000 ofiar, prawie wyłącznie Żydów z Kraju Warty. Zamordowano też ok. 4300 Cyganów z Burgenlandu (osadzonych przejściowo w obozie na terenie getta w Łodzi), jak i nie-żydowskich Polaków, w tym księży i grupę dzieci z Zamojszczyzny oraz czeskiej wsi Lidice.
Waldkommando Niektórzy silni mężczyźni z transportów zostawali wyłączani z logiki gazowania i kierowani do komanda grzebiącego zwłoki ofiar. Była to bardzo ciężka psychicznie praca, wielokroć ludzie ci grzebali własne rodziny, dzieci i najbliższych przyjaciół. Mało kto z tych więźniów trwał przy życiu więcej niż kilkanaście dni. Byli zastrzeliwani przy najmniejszych uchybieniach, niejednokrotnie sami decydowali się na zakończenie swego obłędnego życia na trupach.

Hauskommando Komando pracujące w lżejszych warunkach od poprzedniego, zajmujące się sortowaniem ubrań oraz przedmiotów pozostałych po ofiarach gazowania. Pracowali w dużym pośpiechu, aby kolejny transport nie widział przedmiotów pochodzących z poprzedniego. Nocowali w pałacowej piwnicy. Co pewien czas byli mordowani gazem, a na ich miejsce typowano kolejnych mężczyzn z następnych transportów. W ten sposób zacierano ślady i usuwano świadków zbrodni.

Dzieci z Zamojszczyzny i z Czech Istnieją świadectwa okolicznej ludności o transportach dzieci z Zamojszczyzny, trafiających do Kulmhof z olbrzymiej akcji eksterminacyjno-wysiedleńczej przeprowadzanej na Zamojszczyźnie. Niestety świadectwa te są skąpe w informacje i nie zawsze pokrywają się w szczegółach. Podobne transporty z dziećmi, wysiedlonym z czeskich Lidic, uznanych najprawdopodobniej za nieprzydatne do germanizacji trafiły w okolice Chełmna. Najprawdopodobniej skończyły swój bieg w Kulmhof. Istnieją także relacje o mordach księży i zakonnic katolickich. Potwierdzałyby to badania archeologiczne, w których pozyskano sporą liczbę krzyżyków i medalików.

Ucieczki Bardzo niewielu ludziom udało się uciec z Kulmhof. Dlatego też jest to z pewnością obóz zagłady, o którym najmniej wiadomo konkretów. Trzech uciekinierów (Abram Roj, „Szlamek”, Wiener z Izbicy) nie przeżyło wojny. Ocalał Michał Podchlebnik, którego relacja stanowi główne źródło do dziejów obozu Kulmhof.

Komory gazowe Stosowano dwa typy ciężarówek – o długości 5,8m i 4,5m, obydwie o szerokości 2,5 i wysokości 1,7m. Większa mieściła 130-150 osób, mniejsza 80-100. Ciężarówki dostarczono na przełomie listopada i grudnia 1941, pierwsza egzekucja miała miejsce 8 grudnia. Początkowo przerobiono ciężarówki wyprodukowane przez firmy Dodge, Mercedes i Saurer, natomiast w 1942 firma Gaubschat Fahrzeugwerke GmbH, Willi Walter Strasse 32-38 (obecnie Karl-Marx-Straße 259/263), Berlin-Neukölln dostarczyła ok. 30 ciężarówek z komorami gazowymi

Eksterminacja prowadzona w obozie w Chełmnie jest ściśle powiązana z podobnymi działaniami podejmowanymi w Poznaniu i szpitalu psychiatrycznym w Owińskach. W obu przypadkach eksterminacji dokonywała to sama jednostka – SS-Sonderkommando Lange.

opuszczonz_sypital_psychiatryczny_w_owinskach_14 Opuszczony szpital psychiatryczny w Owińskach

Zapraszamy do zapoznania się z historią szpitala psychiatrycznego w Owińskach

Po wojnie udało się ustalić personalia 70 członków załogi SS z Kulmhof. Wśród nich 14 zostało osądzonych i w większości skazanych na niewielkie kary w zawieszeniu. W lipcu 2001 sąd w Koninie skazał 78-letniego Henryka M. na osiem lat pozbawienia wolności za to, że od 8 grudnia 1941 do 7 kwietnia 1943 w obozie zagłady Kulmhof pomagał hitlerowcom w eksterminacji ludności. Proces ten był pierwszym, skierowanym do sądu przez IPN i jednocześnie pierwszym od 1973 procesem w sprawie zbrodni ludobójstwa.

Na terenie obozu powstał pomnik oraz niewielkie muzeum, którego otwarcie odbyło się 17 czerwca 1990 roku. W muzeum udostępniane są nieliczne przedmioty świadczące o dziejach tego terenu oraz kopie relacji i sądowych dokumentów powojennych. Pomnik reprezentuje „ścianę pamięci” z napisem: Pamięci Żydów pomordowanych w Chełmnie 1941-1945. Odtworzono również zarys fundamentów krematorium odsłonięty w czasie wykopalisk.

Na przełomie XX i XXI wieku były prowadzone badania archeologiczne, które zaowocowały odkryciem kilkunastu stanowisk z zakopanymi przedmiotami należącymi do ofiar (zegarki, nożyczki, biżuteria, małe przedmioty użytku codziennego). Pełna analiza tego materiału wzbogaci wiedzę o Kulmhof i jego ofiarach.

Tekst z tablic informacyjnych znajdujących się na terenie obozu.

OBÓZ W CHEŁMNIE NAD NEREM BYŁ PIERWSZYM OŚRODKIEM MASOWEJ ZAGŁADY ŻYDÓW. URUCHOMIONO GO JUŻ W GRUDNIU 1941 R., PRZY CZYM DO DECYZJI POWSTANIA OŚRODKA ZNACZNIE PRZYCZYNIŁ SIĘ LIST HEINZA-ROLFA HOPPNERA Z NAMIESTNICTWA RZESZY W POZNANIU Z 16 LIPCA 1941 R., ZAWIERAJĄCY PROPOZYCJĘ ” ROZWIĄZANIA KWESTII ŻYDOWSKIEJ ” W ” KRAJU WARTY „. OBÓZ FUNKCJONOWAŁ W DWÓCH FAZACH. I FAZA : OD 8 GRUDNIA 1941 R. – PRZYBYCIE PIERWSZYCH TRANSPORTÓW DO 7 KWIETNIA 1943 R./WYSADZENIE PAŁACU I ZBURZENIE KREMATORIÓW. EKSTERMINACJI DOKONYWANO W PRZEWOŹNYCH KOMORACH GAZOWYCH /SPEZIALWAGEN/, PRZY UŻYCIU GAZU SPALINOWEGO. ŻYDZI PRZYWIEZIENI DO CHEŁMNA WCHODZILI DO ZAGOSPODAROWANEGO WCZEŚNIEJ PRZEZ SONDERKOMMANDO PAŁACU, RZEKOMO DO KĄPIELI. DALEJ ZAGANIANI BYLI DO WNĘTRZA AUTA GAZOWEGO. PO URUCHOMIENIU SILNIKA, SAMOCHÓD JECHAŁ DO ODDALONEGO 4 KM OD CHEŁMNA LASU RZUCHOWSKIEGO, GDZIE EKIPA ŻYDÓW, ODŁĄCZANYCH CO PEWIEN CZAS OD TRANSPORTÓW, ZAJMOWAŁA SIĘ GRZEBANIEM ZWŁOK. LATEM 1942 R., PRAWDOPODOBNIE W OBAWIE PRZED EPIDEMIĄ, ROZKOPANO MOGIŁY I ZWŁOKI SPALANO W KREMATORIACH. W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI WYMORDOWANO ŻYDÓW Z OKOLICZNYCH GETT: KOŁA, DĄBIA, KŁODAWY, IZBICY KUJAWSKIEJ … OD STYCZNIA 1942 R. ZACZĘTO PRZYWOZIĆ CYGANÓW Z ŁODZI, A NASTĘPNIE ŻYDÓW Z GETTA ŁÓDZKIEGO ORAZ ŻYDÓW ZAGRANICZNYCH /NIEMCY, CZECHOSŁOWACJA, AUSTRIA …/, DLA KTÓRYCH GETTO ŁÓDZKIE BYŁO ETAPEM PRZEJŚCIOWYM. II FAZA DZIAŁALNOŚCI OŚRODKA TO WIOSNA-LATO 1944 R. DO 18 STYCZNIA 1945 R. WIOSNĄ 1944 R. POWRÓCIŁA DO CHEŁMNA ZAŁOGA SONDERKOMMANDO, WYSŁANA UPRZEDNIO DO JUGOSŁAWII. EKSTERMINACJI DOKONYWANO STARYMI SPOSOBAMI, W OBRĘBIE LASU RZUCHOWSKIEGO. PO PRZYBYCIU KILKU TRANSPORTÓW W CZERWCU I LIPCU, FUNKCJONOWANIE OŚRODKA PONOWNIE ZAWIESZONO I NA WIĘKSZĄ SKALĘ NIE MORDOWANO JUZ ŻYDÓW W CHEŁMNIE. W WIOSCE POZOSTAŁA CZĘŚĆ ZAŁOGI ORAZ PRZETRZYMYWANA W SPICHRZU OBOK RUIN PAŁACU GRUPA OSTATNICH 47 ŻYDÓW. W NOCY Z 17 NA 18 STYCZNIA 1945 R. DOSZŁO DO OSTATNIEJ EGZEKUCJI. OCALAŁY JEDYNIE DWIE OSOBY : MIECZYSŁAW ŻURAWSKI I SZYMON SREBRNIK, KTÓRZY OBOK MICHAŁA PODCHLEBNIKA, UCIEKINIERA Z OBOZU JESZCZE ZE STYCZNIA 1942 R. – STALI SIĘ PO WOJNIE NAOCZNYMI ŚWIADKAMI ZBRODNI. DWAJ INNI UCIEKINIERZY: ” SZLAMEK ” I ABRAM ROJ, NIE PRZEŻYLI WOJNY. PO WOJNIE ŚLEDZTWO PROWADZONE PRZEZ SĘDZIEGO WŁADYSŁAWA BEDNARZA ODSŁONIŁO WIELE SZCZEGÓŁÓW Z HISTORII ISTNIENIA OŚRODKA. OBSŁUGA OBOZU SKŁADAŁA SIĘ Z KILKUNASTU FUNKCJONARIUSZY GESTAPO ORAZ KILKUDZIESIĘCIU ŻANDARMÓW I POLICJANTÓW Z ŁODZI I POZNANIA. PIERWSZYM KOMENDANTEM BYŁ SS-HAUPTSTURMFUHRER HERBERT LANGE, OD MARCA 1942 R. DO LIKWIDACJI OŚRODKA SS-HAUPTSTURMFUHRER HANS JOHANN BOTHMAN. PO WOJNIE SKAZANO W POLSCE NA ŚMIERĆ DWÓCH CZŁONKÓW SONDERKOMMANDO ” KULMHOF ” /WALTER PILLER, HERMAN GIELOW/. W 1965 R. SKAZANO W BONN JEDENASTU ZBRODNIARZY Z CHEŁMNA: TRZECH NA 13 LAT WIĘZIENIA, JEDNEGO NA 8 LAT, JEDNEGO NA 7 LAT, TRZECH NA 13 MIESIĘCY I 2 TYGODNIE ARESZTU, TRZECH POZOSTAŁYCH SĄD UNIEWINNIŁ TRUDNO WYSUNĄĆ W PEŁNI WIARYGODNĄ LICZBĘ OFIAR OBOZU W CHEŁMNIE. DOTYCHCZASOWE PUBLIKACJE PODAWAŁY ROZBIEŻNE DANE. NAJWYŻSZĄ LICZBĘ SZACUNKOWĄ USTALIŁ BEDNARZ – OK. 350.000. NAJNIŻSZĄ MOŻLIWĄ DO PRZYJĘCIA WYSUNIĘTO NA PROCESIE W BONN – 152.000. LICZBA OFIAR PRAWDOPODOBNIE OSCYLUJE WOKÓŁ 200.000. PRZEDE WSZYSTKIM ŻYDÓW, ALE TAKŻE PEWNE GRUPY POLAKÓW I PRAWDOPODOBNIE JEŃCÓW RADZIECKICH, 4.000 – 5.000 CYGANÓW ORAZ KILKADZIESIĄT DZIECI Z CZESKIEJ WSI LIDICE. WSTRZĄSAJĄCE TO FAKTY. TA ZBRODNIA NIGDY NIE MOŻE BYC ZAPOMNIANA

Copyright © urb-ex.pl 2015
Strona wykorzystuje pliki cookies. Pliki cookies będą zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.
Zaakceptuj Cookies
x