Zakład Psychiatryczny w Owińskach

Opuszczony szpital psychiatryczny w Owińskach pod Poznaniem – Zakład Psychiatryczny w Owińskach (niem. Provinzial-Irren-Heilanstalt zu Owinsk)

Opuszczony szpi­tal psy­chia­trycz­ny w Owiń­skach to najbardziej znany i rozpoznawalny obiekt w okolicach Poznania. Nazwa kojarzy się każdemu fanowi urb-ex’u ale także (niestety) każdemu nastolatkowi. Szpital ten budzi ogrom­ne za­in­te­re­so­wa­nie szczególnie ze wzglę­du na swoją cie­ka­wą i mroczną hi­storię. Mimo, że nie znajdzie się tu żadnych przedmiotów świad­czą­cych o daw­nej dzia­łal­no­ści szpi­ta­la to mimo wszystko ma on nie­po­wta­rzal­ny kli­mat i jest wart od­wie­dzin. Mroczny klimat budynków stojących w pewnym oddaleniu od drogi, otoczonych drzewami w połączeniu w mroczną historią tworzą mieszankę pozwalającą zachęcić do odwiedzin każdego miłośnika opuszczonych miejsc. Stan obiek­tu jak to zazwyczaj bywa z opuszczonymi z roku na rok jest coraz gorszy. Na ewentualny remont nie ma raczej szans bo zapewne wy­ma­ga kolosalnych na­kła­dów fi­nan­so­wych. Nie wiam też jaki jest status prawny tego obiektu i kto ewentualnie miałby się pokusić o odrestaurowanie szpitala.

opuszczonz_sypital_psychiatryczny_w_owinskach_14 Jedno z pomieszczeń szpitala w Owińskach

Historia

W roku 1838 w Owińskach pod Poznaniem został założony publiczny zakład dla chorych psychicznie. Działał nieprzerwanie do II Wojny Światowej. Jego pierwszym dyrektorem został Friedrich Wilhelm Christian Beschorner, a po nim funkcję tą objął Karl Wilhelm Werner. Po roku 1920 pierwszym dyrektorem był Stanisław Górny (1886–1934), a po nim funkcję przejął Marcin Zieliński. Zakład w Owińskach był do roku 1920 jedynym publicznym zakładem dla całej Prowincji Poznańskiej a także jednym z najlepiej urządzonych w Niemczech. Pytanie czy jest dla Owińska powód do dumy? ;)

W roku 1880 obiekt został rozbudowany a prace nadzorował Heinrich Laehr. Szpital dysponował 750 łóżkami (według stanu na 1911 rok ).  Plany dotyczące szpitala zakładały aby pod koniec lat 30 zreorganizować ośrodek i przekształcić go z detencyjnego w ośrodek o charakterze naukowo-leczniczym. Miał też być zapleczem Polskiego Instytutu Badań Dziedziczności.

Druga Wojna Światowa pokrzyżowała te plany. Wszyscy pacjenci szpitala a było to około 1100 chorych zostali zamordowani w ramach akcji T4. Setka pacjentów pacjentów pochodzenia niemieckiego została przeniesiona do szpitala w Gnieźnie. Kolejne transporty z pozostałym 1000 pacjentów zostały wysłane w październiku i listopadzie 1939 roku do Fortu VII w Poznaniu, a następnie do lasu koło Obornik Wielkopolskich. Tym razem okupant chciał wypróbować nową metodę zabijania – gazy trujące a dokładniej tlenek węgla. Testowano tu także takie udoskonalenia jak gazowanie pacjentów podczas transportu. Wszystko to miało na celu doskonalenie i podniesienie efektywności uśmiercania ludzi.

Za przygotowanie i wykonanie akcji eksterminacji był bezpośrednio odpowiedzialny SS-Untersturmführer Herbert Lange i jego SS-Sonderkommando Lange.  Formacja Langa składała się z kilkunastu SS-manów i kilkudziesięciu żandarmów. Pierwszą akcję eutanazji SS-Sonderkommando Lange przeprowadziło w październiku 1939 roku na terenie Wojewódzkiego Zakładu Psychiatrycznego w Owińskach i w Forcie VII w Poznaniu.

Tak wspomina jedną z akcji były więzień Fortu VII – A. Gardziński: „Żelazne drzwi zamykano i wpuszczano gaz z butli. Po 8 minutach wołano więźniów. Ja sam byłem dwa razy wołany do wynoszenia i załadowania trupów do auta. Załadowałem po raz pierwszy około 50 zwłok m.in. zwłoki 8-letnich dzieci, kobiet i starców. Za drugim razem ładowania nie dokończyłem, ponieważ zemdlałem z przejęcia”

Niezwykle istotnym w tej akcji był fakt zastosowania pierwszej (testowej) komory gazowej, w celu masowego gazowania. W tym celu zaadaptowano jeden z bunkrów Fortu VII, do którego doprowadzono z butli leżących przy drzwiach tlenek węgla. Żelazne wrota zamykano stalowymi sztabami, a wszelkie otwory i szczeliny zaklejano gliną. We wnętrzu komory gazowej mieściło się około 50 osób. Zwłoki zamordowanych pensjonariuszy grupa więźniów Fortu VII musiała wyciągać z bunkra, inna zaś grupa zakopywała je w lesie koło Obornik.

W ten sposób w Forcie VII SS-Sonderkommando Lange zamordowało około 300 chorych. Resztę pacjentów z Owińsk zagazowano już bezpośrednio w pobliżu miejsca masowego pochówku. Przywożonych tu chorych ładowano do dużego, szczelnie zamkniętego samochodu przypominającego wóz meblowy, do którego rurą doprowadzano tlenek węgla z butli zamontowanej na zewnątrz samochodu. Ponad wszelką wątpliwość akcję tę należy uznać za pierwszą w historii eksterminację z użyciem samochodu komory gazowej. Ten śmiercionośny wehikuł został zaprojektowany i przygotowany na podwoziu zwyczajnej ciężarówki w warsztatach samochodowych Gestapo w Poznaniu.

Mordowanie gazem pacjentów szpitala w Owińskach dało początek masowemu mordowaniu chorych z innych szpitali psychiatrycznych i zakładów opiekuńczych, w końcu zaś w obozach koncentracyjnych i obozach zagłady.

SS-Sonderkommando Lange po zgładzeniu około 1.100 chorych w Owińskach wymordowało także pacjentów szpitali w Kościanie, Gnieźnie, Kochanówce k. Łodzi i Warcie. Komando „wypożyczone” następnie przez dowódcę SS i policji w Prusach Wschodnich zabijało chorych z tamtego terenu (akcja w Działdowie), a w latach 1941-1944 było wykorzystywane do monstrualnej akcji zagłady ok. 250 tys. Żydów w obozie natychmiastowej zagłady w Chełmnie nad Nerem.

 galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem

(Zobacz naszą galeria z obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem)

Wątek ten został poruszony przez Jakuba Małeckiego w powieści „Przemytnik cudu”, jeden z wątków tej powieści wybiega do Owińsk, gdzie porusza tematykę wymordowania przez nazistow dzieci z tutejszego Zakładu Psychiatrycznego. Osoby chore były wy­wo­żo­ne do lasów obor­nic­kich, tam zo­sta­ły roz­strze­la­ne lub do Fortu VII, gdzie były ga­zo­wa­ne. Póź­niej szko­lo­no tu mło­dych adep­tów SS.  Takie akcje miały miejsce nie tylko w Owińskach, odbywały się także szpitaliach psychiatrycznych w Gnieźnie, w Kościanie, w Łodzi oraz w Gostyninie a także na Pomorzu w Świeciu nad Wisłą i Kocborowie w Starogardzie Gdańskim. Taki sam los spotykał pacjentów domów opieki, na przykład w domach w Bojanowie. Niemcami kierowały nie tylko względy ideologiczne, ale także czyste potrzeby praktyczne. Potrzebowali szpitali dla rannych żołnierzy, wyposażenia dla nowo otwartych szkół SS i innych instytucji.

Akcja T4 – or­ga­ni­zo­wa­ne w III Rze­szy ma­so­we mordy psy­chicz­nie i fi­zycz­nie upo­śle­dzo­nych dzie­ci i do­ro­słych oraz pa­cjen­tów szpi­ta­li psy­chia­trycz­nych i nie­zdol­nych już do pracy lub cho­rych więź­niów obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych, które eu­fe­mi­stycz­nie okre­śla­no mia­nem „eu­ta­na­zji”.

Nazwa „T4” pochodzi od nazwy willi przy ulicy Tiergartenstraße 4 w Berlinie. W tym miejscu od 1940 roku planowano program morderstwa.

Od 1943 do stycznia 1945 na terenie zakładu znajdował się Arbeitslager Treskau. Podczas działań wojennych część kompleksu została zniszczona. Po roku 1952 aż do 1993 w ocalałych zabudowaniach po ich ka­pi­tal­nym re­mon­cie i ad­ap­ta­cji mieścił się Młodzieżowy Zakład Wychowawczy. W roku 1994 roku został on przeniesiony do no­wych bu­dyn­ków znaj­du­ją­cych się na te­re­nie Po­zna­nia.

Od 2006 roku kom­pleks bu­dyn­ków jest wła­sno­ścią po­znań­skiej Fun­da­cji Srebr­ne Lata. Fundacja działając w imię przybliżenia historii obiektu szerszemu gronu organizuje co pewien czas tak zwane drzwi otwarte kiedy można zwiedzić zabudowania opuszczonego szpitala.

Zapraszam do galerii zdjęć z Owińsk:

galeria zdjęć szpitala w Owińskach z listopada 2007
galeria zdjęć szpitala w Owińskach z marca 2008

oraz do przeczytania powiązanego tematycznie artykułu z Chełmna nad Nerem, tematem wspólnym jest w tym wypadku SS-Sonderkommando Lange.

Artykuł z dnia 27 kwietnia 2015

Opuszczony szpital w Zabrzu – Akademickie Centrum Medyczne, czyli tzw. Szpital Religi

Akademickie Centrum Medyczne, czyli tzw. Szpitalu Religi w Zabrzu przy ul. Mielżyńskiego

Obiekt niesamowity, 12 piętrowy gigant posiadający dwie kondygnacje podziemne, majestatyczny, tajemniczy. W czasie kiedy tam zawitaliśmy (kwiecień 2008) obiekt był strzeżony przez strażników z psami. Mieliśmy okazję do konfrontacji z czworonogami bez szkód po obu stronach;) Strażniczy okazali się bardzo wyrozumiali i poinformowali nas, że do fotografów w zasadzie nic nie mają ale było kilka prób samobójczych i od tego czasu wyłapują wszystkich podejrzanych osobników. Szpital pewnie m swój klimat, który przyciąga dziwaków ;)

Moloch w zupełnej ruinie stoi na uboczu, na czterdziesto-hektarowym gruncie. Niewiele osób ma okazję mu się przyjrzeć. Jeszcze niedawno stała przy nim tabliczka z nazwą „Śląski szpital przyszłości”. Wejść dało się bez żadnego problemu. Z najwyższej kondygnacji roztaczał się niesamowity widok. Pietra w większości niewykończone w stanie surowym. Na jednej z kondygnacji znaleźliśmy pół piętra w lepszym stanie sprawiające wrażenie jakby było właściwie oddane do użytku. Niestety nie udało nam się sprawdzić co jest w środku.

Historia

Miał być hit, nowoczesny szpital, gigant, szpital na miarę nowoczesnych, nadchodzących czasów. Co wyszło albo raczej co zostało? Jedna z największych klap inwestycyjnych XX wieku. Straszący okolicę opuszczony, betonowy moloch, ruina z daleka budząca ciekawość, z bliska odstraszająca. Mowa tu o Akademickim Centrum Medycznym, znanym także jako Szpital Religi a znajdującym się w Zabrzu przy ul. Mielżyńskiego. Inwestycja ta nigdy nie została dokończona a budowa stała się symbolem inwestycyjnego fiaska. Okazała się też sporym problemem dla Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który od lat nie potrafił się pozbyć zrujnowanego kompleksu.

Jak się okazuje szpital w Zabrzu przestanie straszyć (info z 2014 r.). Śląski Uniwersytet Medyczny otrzymał zgodę na wyburzenie obiektu.

Szpital w Zabrzu miał być nowoczesnym kompleksem szpitalnym na 1200 łóżek. To 12-piętrowy kolos, którego budowa rozpoczęła się w 1978 roku. Wg założeń miał to być największy szpital w Polsce.

4 lata później gotowy był stan surowy, niestety skończyły się pieniądze. Do tego momentu w obiekt zainwestowano 280 mln. Przez kilkanaście lat betonowy szkielet stał bezużyteczny. Dopiero w 1999 roku, staraniami prof. Zbigniewa Religi, który został rektorem ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej, uczelnia przejęła inwestycje od wojewody.

Plany Religi zakładały stworzenie tu placówki medycznej na światowym poziomie i uratowanie przed całkowitym zniszczeniem już zbudowanych podwalin szpitala.  Projekt miał być dotowany z budżetu państwa, ale już w 2001 roku Ministerstwo Zdrowia odstąpiło od tego pomysłu. Uczelnia została więc sama. Do 2005 roku próbowała jeszcze dokończyć budowę popadając jednak w coraz większe długi.

Prace więc wstrzymano definitywnie. Do tego momentu w nikomu nie potrzebną budowę zainwestowano nawet do 400 mln zł. Śląski Uniwersytet Medyczny postanowił pozbyć się balastu. Działki z opustoszałym gigantem nikt nie chciał jednak kupić.
Uczelnia rozpoczęła więc starania o pozwolenie na wyburzenie obiektu. – Takie pozwolenie miasto wydało w październiku 2011 roku. Zgodnie z przepisami uczelnia ma 3 lata na przeprowadzenie rozbiórki.

W sierpniu 2014 teren po szpitalu jest już pusty.

Galeria zdjęć z kwietnia 2008

A oto co pozostało po szpitalu:

54d89b2746dd5_gd

Szkoda, że dzisiaj nie można już odwiedzić tego miejsca.  Jak wiele innych zniknęło z powierzchni ziemi. Przestało być niemym dowodem, niemałych ambicji, planów, a może czyjejś nieudolności lub przeszacowania możliwości. Na pewno było charakterystycznym punktem rozpoznawalnym przez każdego z mieszkańców Zabrza. Pytanie, co stanie w jego miejscu gdy w końcu uda się sprzedać teren pozostały po szpitalu. Pewnie kolejny supermarket…

Opuszczony szpital psychiatryczny – Owińska

Owińska – wieś w Polsce położona w województwie wielkopolskim ok. 8 km na pn. od granic Poznania. Najciekawszym i zarazem budzącym największe emocje jest kompleks budynków przy ulicy Kolejowej, który służył jako szpital psychiatryczny między innymi dla dzieci.

Poza tym, Owińska znane są przede wszystkim z barokowego zespołu pocysterskiego. Obecnie znajduje się tam Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych. Warto zobaczyć również renesansowy kościół pw. św. Mikołaja z 1574 r. oraz klasycystyczny pałac von Treskowów.
Z historii szpitala psychiatrycznego w Owińskach możemy się dowiedzieć, że 25 stycznia 1838 roku w opuszczonych budynkach klasztornych, otwarto pierwszy w Wielkopolsce Szpital Psychiatryczny. W 1871 r. było w zakładzie 120, a w 1878 – 204 chorych. W chwili likwidacji zakładu przez hitlerowców w 1939 było tutaj 1100 chorych.
Likwidacja zakładu rozpoczęła się od wywiezienia dorosłych pacjentów – mężczyzn i kobiet – do lasów w okolicach Obornik, gdzie zostali rozstrzelani i pochowani. Pozostałe w zakładzie chore dzieci w listopadzie 1939 roku wywieziono do Fortu VII w Poznaniu, gdzie zostały zagazowane. Pierwszy transport wyruszył 11 listopada.
Po zakończeniu wojny w budynkach klasztornych znajdował się najpierw Zakład Wychowawczy, a od 1952 roku Ośrodek Szkolno-Wychowaczy dla dzieci Niewidomych. Zakład Wychowawczy został w 1952 roku przeniesiony do nowych budynków po szpitalu psychiatrycznym przy ul. Kolejowej (???), a w 1994 zlikwidowany.

W czasie wojny w ramach akcji T4 w takich właśnie miejscach jak szpital psychiatryczny w Owińskach, szpital psychiatryczny w Świeciu czy Kocborowie prowadzono eksterminacje przy pomocy prymitywnych komór gazowych w wykorzystaniem tlenku węgla, spalin samochodowych a później także cyjanowodoru.

Obecnie obiekt jest opuszczony i całkowicie zrujnowany.

Galeria zdjęć z marca 2008

Zapraszam także do galerii zdjęć z listopada 2007 oraz do zapoznania się z historią szpitala: Historia Opuszczonego Szpitala Psychiatrycznego w Owińskach

Copyright © urb-ex.pl 2015
Strona wykorzystuje pliki cookies. Pliki cookies będą zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.
Zaakceptuj Cookies
x