Archive

Grudzień 2015

Opuszczona kopalnia soli w Wapnie

Opuszczona kopalnia soli w Wapnie, województwo wielkopolskie

Wapno to duża wieś położona w województwie wielkopolskim. W latach 1911-1917 w Wapnie została wybudowana głębinowa kopalnia soli kamiennej.
W roku 1977 miała tam miejsce katastrofa w wyniku której kopalnia została zalana przez wody podziemne. Wówczas również zapadło się kilkanaście budynków mieszkalnych (w tym bloki). W kwietniu 2007 roku po 30 latach od katastrofy doszło do kolejnego zapadnięcia się ziemi.

W latach 50. i 60. kopalnia soli w Wapnie była największym tego typu zakładem w Polsce. Ostatnia syrena, wzywająca górników do pracy w kopalni soli w Wapnie, zabrzmiała 4 sierpnia 1977 roku o 17.00. Zamknięto ją po katastrofie z 5 sierpnia. Doszło wówczas do przerwania półki solnej, co spowodowało zalanie kopalni wodami gruntowymi. Wlewająca się woda spowodowała tąpnięcie ziemi wokół kopalni. Zniszczone zostało niemal całe centrum Wapna. Zapadały się bloki, znikały drogi, osuwały i pękały ściany. Swoje domy musiało opuścić blisko 1500 osób. Wioskę otoczył kordon milicji i przez wiele miesięcy nie wpuszczano do niej nikogo. Ukrywana przed opinią publiczną w okresie PRL-u katastrofa, do dziś pozostaje największą naziemną katastrofą w historii polskiego górnictwa.

Teren nadal nie był jednak stabilny. W 2007 r. i w 2010 r. w Wapnie doszło do kolejnych pęknięć i osunięć ziemi. Ewakuowano wówczas na krótko mieszkańców okolicznych budynków. Po kilku dniach wracali oni jednak do swoich domów. W końcu zlecone zostały szczegółowe badania geologiczne, które trwały przez kolejne 3 lata. Wnioski z raportu nie mogą napawać mieszkańców Wapna optymizmem. Wynika z niego, że teren jest wciąż aktywny i w przyszłości może dochodzić do następnych szkód górniczych. Raport jednak nie wskazuje prawdopodobieństwa wystąpienia zdarzenia. Najbardziej niebezpiecznie jest w okolicach przedszkola i dawnego osuwiska. Tam obowiązuje zakaz budowania nowych budynków. Samorządowcy nie wykluczają w przyszłości nawet możliwości wysiedlenia niektórych budynków.

Ze wspomnień górnika

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_1W nocy z 4 na 5 sierpnia 1977 roku woda podeszła pod osiedle po raz pierwszy. – Coś się zaczęło dziać już koło dziewiątej wieczorem. Pamiętam, że było nas sześciu – cała brygada, ale dobrze po północy tylko we dwóch zjechaliśmy z kolegą na trzeci poziom zobaczyć, co się tam dzieje – wspomina Stefan Górecki. – Wiedzieliśmy już, że górnicy stawiają tamę. I kiedy tam stanęliśmy, zobaczyliśmy ogromną falę wody, nad którą unosiła się taka dziwna błękitna mgła. – Wynosimy się stąd – krzyknąłem do kolegów. Wiedziałem, że na trzecim poziomie nie ma już czego szukać. Byłem ostatnim górnikiem, który wyjechał z dołu na powierzchnię .

– A ja byłem wtedy w wojsku, pod Bydgoszczą – wspomina Kazimierz Koliński. Pamiętam ten dzień dokładnie, piątego sierpnia, bo właśnie tego dnia urodził mi się syn. Od żony wiem, że rano całe Wapno wstało zaskoczone, bo o szóstej rano nie zawyła, jak zwykle, syrena, wzywająca ludzi do pracy. W Wapnie tego dnia w ogóle panowała złowieszcza cisza. Nie było słychać pociągu, który codziennie wywoził sól, to było około pięćdziesięciu wagonów, trudno ich było nie słyszeć. Ten hałas wpisywał się w naszą okolicę. Czekaliśmy na niego. Jednak tego dnia pociąg nie odjechał.

Bo w październiku woda już nie żartowała. Zalewała bezlitośnie szyby w kopalni, a osunięcia się ziemi przewracały domy, garaże, drzewa i zostawiały po sobie złowieszcze czarne dziury. – Pamiętam dwa widoki – wspomina Zbigniew Grabowski. – Jeden, jak z dziury w ziemi widać tylko koronę drzew, które się zapadły. I drugi, jak dosłownie zawijały się tory. Wie pani, ostatni pociąg ,który przejechał trasą z Gniezna do Nakła przez Wapno to był ten o szóstej rano. On jechał, a zanim tory się wykręcały.

I wtedy się zaczęło. Do osiedla zjechały milicja i wojsko, zaczęła się masowa ewakuacja ludzi do Piły i Wągrowca, zaczął się masowy spisek przeciwko mediom. Nikt nie miał się prawa dowiedzieć, co się zdarzyło w Wapnie. Miał być sukces. Takie to były czasy. O klęskach nie wolno było pisać, mówić, wspominać. Klęski przecież nie było.

Historia katastrofy w Wapnie?

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_2Kopalnia Soli w Wapnie zaliczana była do bezpiecznych. Nie zanotowano w niej obecności metanu. Nigdy nie zaistniało zagrożenie gazowe. Największe niebezpieczeństwo stanowiła woda. Zalegająca nad wysadem solnym czapa gipsowa była ośrodkiem powstawania źródeł wodnych. Przerosty soli potasowo-magnezowych, szczególnie podatnych na rozpuszczanie a zalegających na powierzchni zwierciadła solnego, uległy wyługowaniu. W wyniku tego powstawały podziemne rowy wypełnione ługiem.

Przecieki z takich rowów mogły doprowadzić do zalania wyrobisk górniczych. Czapa gipsowa stanowiła zbiornik wody o bardzo dużej pojemności. Według ocen naukowców zasoby wody i solanki w czapie gipsowej wynosiły około 2,5 min m3. Być może w wyniku osiadania stropowej półki ochronnej kopalni pomiędzy zwierciadłem solnym a czapą gipsową powstała wolna przestrzeń wypełniana solanką. Eksploatacja wysadu solnego doprowadziła do powstania połączeń między podziemnymi zbiornikami wodnymi i wyrobiskami górniczymi.

Przecieki z takich rowów mogły doprowadzić do zalania wyrobisk górniczych. Czapa gipsowa stanowiła zbiornik wody o bardzo dużej pojemności. Według ocen naukowców zasoby wody i solanki w czapie gipsowej wynosiły około 2,5 min m3. Być może w wyniku osiadania stropowej półki ochronnej kopalni pomiędzy zwierciadłem solnym a czapą gipsową powstała wolna przestrzeń wypełniana solanką. Eksploatacja wysadu solnego doprowadziła do powstania połączeń między podziemnymi zbiornikami wodnymi i wyrobiskami górniczymi.
Już w 1912 r. podczas budowy szyby Wapno I, na głębokości 101,5 m, nastąpił duży dopływ wody, w wyniku czego musiano zrezygnować z dalszych prac. Próba pogłębienia tego szybu w latach 1928-1931 również zakończyła się niepowodzeniem z powodu dopływu wody. W 1921 r. doszło do pęknięcia tubingów i wdarcia się wody do szybu Wapno II. Nastąpiło wówczas częściowe zalanie wyrobisk na poziomie IV. Woda sprawiała duże trudności podczas głębienia szybu Wapno I przed oddaniem go do eksploatacji w 1966 r. W marcu 1961 r. woda wdarła się do szybu zgłębionego do 170 m. W 1970 r. doszło do kolejnej awarii. Woda wdarła się do szybu nr I powodując częściowe zatopienie wyrobisk górniczych. Przez wiele lat obserwowano wycieki ługu na poziomie III. W związku z wystąpieniem zagrożenia Okręgowy Urząd Górniczy w Poznaniu zaliczył kopalnię w Wapnie do najwyższego stopnia zagrożenia wodnego. Od 1971 r. zabezpieczano szyby w oparciu o specjalną decyzję Ministra Przemysłu Chemicznego z kwietnia tego roku.

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_3W sierpniu 1972 r. wystąpił wyciek ługu ze stropu w komorze 36 na poziomie III. Początkowo ilość wypływającego ługu wynosiła około 0,2 l/min. Skład chemiczny cieczy nie wskazywał na istnienie połączenia z wodami spoza wysadu. Z czasem wyciek zwiększył się, co skłoniło dyrekcję kopalni do przeprowadzenia badań izotopowych. W wyniku badań stwierdzono istnienie połączenia z wodami spoza złoża. W 1973 r. podjęto próbę zlikwidowania wycieku z powierzchni. Zrekonstruowano otwór wiertniczy (N l) znajdujący się w pobliżu wycieku i wywiercono kilka nowych otworów. Wtłaczano do nich środki wypełniająco-impregnujące, a później także nasyconą solankę. Prace te nie dały jednak spodziewanych rezultatów.
W lipcu i sierpniu 1976 r. nastąpił wzrost wycieku, l lipca tego roku wyniósł on około 1,5 l/min a 31 sierpnia już 5,6 l/min. Podjęto prace zapobiegawcze w celu zahamowania wycieku. Rozpoczęto wykonywanie przytamek w wyrobiskach korytarzowych poziomu III. W połowie września 1976 r. wyciek zwiększył się do 7 l/min, co uznano za poważne zagrożenie dla kopalni. 15 września Naczelny Dyrektor Zjednoczenia Kopalnictwa Surowców Chemicznych w uzgodnieniu z Ministrem Przemysłu Chemicznego i Prezesem Wyższego Urzędu Górniczego wprowadził w kopalni stan akcji ratowniczej. Powołano specjalistyczne zespoły ratownicze. Kierownikiem akcji został mgr inż. Marian Wasilewski. M. Wasilewski zajmował stanowisko dyrektora kopalni od 31 lipca 1974.

Akcja ratownicza nie doprowadziła do zahamowania wycieku w komorze 36. W okresie od marca do czerwca 1977 r. pojawiły się nowe wycieki w rejonie akcji ratowniczej, l lipca 1977 r. łączny wpływ solanki ze wszystkich wycieków wynosił już 50-60 l/min, a 18 lipca 127 l/min.
Badania przeprowadzone w czerwcu 1977 r. przez specjalistów z Wojskowej Akademii Technicznej przy zastosowaniu aparatury termowizyjnej oraz specjalistów z Akademii Górniczo-Hutniczej i Przedsiębiorstwa Badań Geofizycznach w Warszawie wykazały zmniejszenie grubości ochronnej półki solnej nad wyrobiskami oraz naruszenie wytrzymałości i struktury filarów międzykomorowych na poziomach III i IV. Okazało się, że dwustumetrowa półka ochronna ma w najwęższym miejscu zaledwie 40 m grubości.
Przypuszczano, że woda przedostaje się do wyrobisk ze zbiornika znajdującego się częściowo w czapie gipsowej. Postanowiono przewiercić otwór do tego zbiornika i wypompować wodę. Przedsiębiorstwo Robót Górniczych w Mysłowicach przystąpiło do drążenia chodnika na poziomie III, w rejonie zwężenia półki ochronnej. Drążenie chodnika prowadzono przy użyciu specjalnie sprowadzonego ze Śląska kombajnu węglowego „Alpini” produkcji austriackiej. Ze względu na przepływ wody chodnikiem dalsze prace wstrzymano.
19 lipca 1977 r. w kopalni odbyło się posiedzenie komisji do spraw zagrożeń wodnych Zjednoczenia. Dyrektora kopalni, M. Wasilewskiego, zobowiązano do wstrzymania wydobycia w wypadku przekroczenia krytycznej wielkości wycieku wynoszącej 0,5 m3/min (500 l/min). Akcja ratownicza nie dawała pozytywnych wyników. 3 sierpnia wyciek wzrósł do 530 l/min . Natychmiast podjęto decyzję o całkowitym wstrzymaniu wydobycia. Prowadzono tylko akcję ratowniczą i ewakuację urządzeń i sprzętu z wyrobisk podziemnych. 4 sierpnia około godziny 430 wypływ wody zwiększył się do 2 m3/min, a następnie do 5 m3/min. Ponieważ szyb Wapno II znajdował się w remoncie zaistniało ryzyko zablokowania sprzętem szybu Wapno I, a tym samym ekip ratowniczych pracujących pod ziemią. Wydano polecenie opuszczenia wszystkich poziomów poniżej III. W nocy z 4 na 5 sierpnia około godziny I30 nastąpiło katastrofalne przerwanie się znacznych mas wody w rejonie komory 36. Natychmiast wycofano na powierzchnię pozostałych pracowników i członków ekip ratowniczych. Nikt nie zginął ani nie odniósł ran. Według szacunkowych obliczeń przyjęto, że w ciągu 15 minut do wyrobisk wdarło się około 30 000 m3 wody (2000 m3/min), a w ciągu doby wypływ wyniósł średnio 300 m3/min. Prawdopodobnie zapadła się lub popękała ochronna półka solna. Z powierzchni ziemi w pobliżu kopalni zniknęła woda ze zbiornika po dawnej kopalni gipsu. Woda zaczęła spływać z poziomu III na niższe poziomy.
W wyniku wdarcia się wody do kopalni nastąpiło odwodnienie czapy gipsowej i skał zalegających wokół wysadu. Spowodowało to wytworzenie się leja depresyjnego i pustych przestrzeni pod ziemią. 5 sierpnia powstało w wyniku osiadania gruntu sześć zapadlisk na powierzchni ziemi, które miały kształt lejów o średnicy od 2 do 20 m i głębokości do 7 m. Pierwsze zapadliska powstały w rejonie zbiornika wodnego po dawnej kopalni gipsu.

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_4Zapadliska powstały także w pobliżu przedszkola znajdującego się przy ul. Świerczewskiego. Częściowo zapadły się garaże stojące na tyłach przedszkola. Podjęto ewakuację ludności z zagrożonych obiektów. Zawiadomiony o katastrofie Naczelnik gminy Wapno, Tadeusz Kramer, po przybyciu na miejsce telefonicznie poinformował o sytuacji wojewodę pilskiego, który powołał sztab akcji ewakuacyjnej. Ewakuowano 324 osoby z 21 budynków, wstrzymano ruch kolejowy i samochodowy. Przedszkole, pocztę, centralę telefoniczną, ośrodek zdrowia i aptekę przeniesiono do pomieszczeń szkoły podstawowej.

16 sierpnia 1977 r. ponownie doszło do osiadania gruntu, tym razem poza obszarem bezpośredniego zagrożenia w rejonie ulicy Ogrodowej. W nocy mieszkańcy usłyszeli podejrzane odgłosy. Zaczęły pękać mury, obsuwała się ziemia. Z basenu przeciwpożarowego wyciekła woda. Natychmiast podjęto akcję ratowniczą. Ewakuowano kolejne rodziny, które rozlokowano w hotelach, internatach i budynkach zastępczych w sąsiednich miejscowościach.

Do Wapna zaczęli przyjeżdżać naukowcy z całej Polski. Przybyli specjaliści z Wyższego i Okręgowego Urzędu Górniczego, z Przedsiębiorstwa Poszukiwań Geofizycznych w Warszawie, z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, z Przedsiębiorstwa Geofizyki Górnictwa Naftowego Toruń-Piła, z Akademii Górniczo-Hutniczej. Rozpoczęto badanie terenu pod kątem osiadania. Naukowcy z Instytutu Górnictwa badali oporność gruntu na przewodzenie prądu elektrycznego. Geofizycy z Warszawy zastosowali najnowszą aparaturę grawimetryczną. Prowadzono wiercenia badawcze. Cała akcja miała na celu wyznaczenie występowania tzw. kawern, czyli pustych przestrzeni pod ziemią, grożących powstawaniem kolejnych zapadlisk. Pomimo licznych badań, wierceń i pomiarów naukowcy byli bezradni i nie potrafili przewidzieć rozwoju sytuacji. 8 września ponownie doszło do osiadania gruntu. Pod przejeżdżającym ul. Świerczewskiego ciągnikiem z przyczepami zaczęła osiadać szosa. Powstał lej głębokości kilku metrów.
Przez niespełna dwa miesiące w Wapnie panował względny spokój. W nocy z 28 na 29 października doszło do powstania kolejnych deformacji powierzchni w postaci osiadania dużych terenów, zapadlisk, szczelin i niszczenia obiektów mieszkalnych w rejonie ulic: Obrońców Stalingradu, Staszica i Świerczewskiego. Dzięki natychmiastowej akcji ratowniczej ewakuowano wszystkich mieszkańców zagrożonych budynków. Swoje domy musiało opuścić ponad 1000 osób. Powstało duże obniżenie terenu na trasie linii kolejowej Gniezno-Nakło n. Notecią. Zniszczeniu uległy tory kolejowe. Część pracowników kopalni zatrudniono w kopalni soli w Kłodawie i zakładach warzelniczych w Janikowie. Już wówczas rozpoczęto przygotowania do uruchomienia zakładów remontowych dla potrzeb przemysłu chemicznego. Deformacje powierzchni wystąpiły jeszcze w styczniu 1978 r.

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_5W wyniku akcji ratowniczej ewakuowano łącznie 1402 osoby z 47 budynków. W ewakuacji brały udział oddziały wojska. Cały teren zabezpieczała milicja. Ewakuowaną ludność kierowano do kwater zastępczych w kilku miastach województwa pilskiego (Piła, Wągrowiec, Zlotów, Czarnków, Wronki, Trzcianka). W Wapnie pozostała jednak połowa jego mieszkańców. Pomimo, że mieszkali oni na terenach niezagrożonych należało zapewnić im bezpieczeństwo. Podstawowym problemem stało się całkowite zatopienie kopalni w celu niedopuszczenia do zawalenia się wyrobisk górniczych i powstawania kolejnych zapadlisk. Woda, która wdarła się do kopalni na poziomie III wypełniła tylko dwa najniższe poziomy (1/3 podziemnych wyrobisk górniczych). Już w sierpniu 1977 r. przedsiębiorstwo „Hydrokop” przystąpiło w trybie awaryjnym do budowy rurociągu wodnego długości 6 km, doprowadzającego wodę z J. Czeszewskiego. 10 października rozpoczęto pompowanie wody z jeziora do kopalni w tempie 27 m3min. Łącznie do wyrobisk kopalni i czapy gipsowej doprowadzono około 3,15 mln m3 wody. Dopływ wody naturalnej wyniósł według szacunkowych obliczeń 2,6 mln m3.
16 sierpnia 1977 r. Minister Przemysłu Chemicznego powołał zespół praktyków i naukowców pod przewodnictwem inż. Kazimierza Ślizowskiego dla sprawowania nadzoru nad likwidacją kopalni i usuwaniem szkód górniczych. Wyrobiska górnicze kopalni i czapa gipsowa zostały zatopione do 30 czerwca 1978 r. Także szyby wydobywcze zasypano kamieniem i piaskiem, i zatopiono do 30 czerwca. 15 sierpnia 1978 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie likwidacji skutków katastrofy Kopalni Soli w Wapnie. Usuwanie skutków katastrofy trwało kilka następnych lat. Rozebrano budynki nienadające się do remontu i zamieszkania. Wykonano drogi dojazdowe i objazdowe. Zdemontowano urządzenia i maszyny w obiektach naziemnych kopalni oraz wieże wyciągowe. Dokonano rekultywacji terenu szkód oraz naprawy instalacji podziemnych i naziemnych. Realizowano budownictwo zastępcze i zagospodarowanie istniejących budynków i pomieszczeń. W latach 1977-1984 na usuwanie szkód wydatkowano łącznie około 410 mln zł. Po ustaniu zagrożenia część mieszkańców wróciła do swoich domów.
Do katastrofy górniczej w Wapnie doszło z powodu wdarcia się wody do kopalni na poziomie III. Ze szczegółowych badań przeprowadzonych na terenie zakładu i miejscowości wynika, że bezpośrednią przyczyną przerwania się wody do kopalni było powstanie połączeń wodnych pomiędzy wyrobiskami a warstwami wodonośnymi, poprzez szczeliny w ochronnej półce solnej. Spowodowała je długotrwała eksploatacja i naturalne zagrożenie wodne. Wieloletnia eksploatacja wysadu przyczyniła się do naruszenia równowagi górotworu i zmniejszenia wytrzymałości skał solnych.

kopalnia_soli_w_wapnie_katastrofa_6Likwidacja kopalni była nieunikniona i planowano ją na rok 1986. Katastrofa w 1977 r. przyspieszyła ją o dziewięć lat. Istotnej przyczyny katastrofy należy doszukiwać się w eksploatacji poziomu III. Podjętą w latach 1952-1967 eksploatację tego poziomu prowadzono w niewłaściwej kolejności, po wcześniejszym wybraniu pozimów niższych. Grubość półki ochronnej pomiędzy poziomami III i IV wynosiła tylko 9 m. Przed rozpoczęciem robót górniczych nie wykonano żadnych pomiarów i badań naukowych uzasadniających możliwość bezpiecznej eksploatacji pomiaru III powyżej wybranych już kilku głębszych poziomów. Można przypuszczać, że rozpoczęcie prac na poziomie III było spowodowane koniecznością szybkiego wzrostu wydobycia w końcu lat pięćdziesiątych. Gdyby nie podjęto urabiania soli na tym poziomie najprawdopodobniej likwidacja kopalni przebiegałaby planowo, bez tragicznych skutków i nie doszłoby do katastrofy. Można również przypuszczać, że naruszenie stabilności wysadu i wyrobisk było spowodowane zastosowaniem metody strzelania głębokimi otworami, przy której używano dużych ładunków materiału wybuchowego.

Galeria zdjęć z maja 2008

Copyright © urb-ex.pl 2015
Strona wykorzystuje pliki cookies. Pliki cookies będą zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.
Zaakceptuj Cookies
x